,,Niebieska łódka” dobiła do nowego portu

Ostatnio poddałam się refleksji i doszłam do wniosku, że całe moje życie zmierzało ku pisarskiej drodze. Nawet jeśli wielokrotnie błądziłam, zawsze udawało mi się odnaleźć odpowiedni drogowskaz, który sprowadzał mnie na odpowiednią ścieżkę.

Musiałam dojrzeć do myśli, że pisarstwa można się nauczyć. Musiałam wiele przeżyć, aby doświadczenie ukształtowało moją psychikę i wrażliwość. Musiałam zrozumieć siebie, aby inni mogli rozumieć teksty, które piszę.

Jedyne czego nie potrafiłam wygrzebać z własnej pamięci, to wizji spotkań autorskich. Chyba nigdy nie wyobrażałam sobie, że będę siedzieć przed ludźmi, którzy będą ciekawi tego, co mam do powiedzenia. Może i dobrze, że wcześniej o tym nie myślałam, bo każde publiczne wystąpienie jest dla mnie jedyne w swoim rodzaju. Poznaję różne miejsca, ale najważniejsze jest to, że czekają tam na mnie ludzie ciekawi tego, kim jestem i co mam do powiedzenia.

Spotkanie autorskie w ,,Bibliosferze” w Sosnowcu zorganizowała Klaudia Buchacz, którą miałam przyjemność poznać na Targach Książki w Katowicach podczas mojego powieściowego debiutu (więcej tutaj)

Niemal rok później spotkałyśmy się ponownie. Na innym gruncie, z innymi emocjami i doświadczeniem. Tym razem spotkanie autorskie odbyło się w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Sosnowcu. Filia nr 7 i kiedy zobaczyłam salę wypełnioną młodymi ludźmi, serce zabiło mi mocniej, a nad głową zaczęły krążyć pytania: Czy uda mi się ich zachęcić do czytania? Czy przekonam ich do siebie? Czy zainteresuję ich historią Julii i Zygiego?

Okazuje się, że niepotrzebnie się nad tym zastanawiałam, bo młodzież ze Szkoły Podstawowej nr 29 była skora do dyskusji, a ich spostrzeżenia okazały się dla mnie niezwykle inspirujące. Kiedy prowadząca spotkanie odczytała fragmenty ,,Niebieskiej łódki”, słuchałam ich z przedziwnym wzruszeniem i chyba nie tylko ja 😉 Jedna ze scen przedstawiała Zygiego, który bez przekonania, zgadza się wziąć udział w przesłuchaniu do szkolnego zespołu. Druga, rozgrywała się w kinie ,,Żeglarz”, kiedy po wielu perypetiach, relacje bohaterów powieści, zaczynają wchodzić w spokojne tony. W obu przypadkach można poczuć, jak młody człowiek potrafi nie wierzyć w siebie i jak robi wszystko, aby nie stracić gruntu pod nogami. Pomyślałam, że Klaudia nie bez powodu zwróciła uwagę na te fragmenty. Według mnie ponadczasowość tych scen jest ważną lekcją (nie tylko dla młodych ludzi) w odnajdywaniu własnej tożsamości.

Ostatnio mam szczęście do szczerych wyznań i coraz częściej uczestnicy spotkań przyznają się, że też piszą. Czasem do szuflady, czasem pokazują swoje teksty nauczycielom i rówieśnikom, czasem decydują się przyznać do swojej pasji rodzicom. To pokrzepiająca wiadomość, która obala powszechne przekonanie, że młodzi ludzie karmią się tylko internetem, a czytanie książek uważają za archaiczne zajęcie.

Wierzę w młodych ludzi. W ich inteligencję, biegłość w technologii i w ich marzenia. Wierzę, że bywają zagubieni, że nie zawsze mają wsparcie dorosłych, że nie wiedzą, jak prosić o pomoc. Tę grupę czytelników darzę szczególnym uczuciem i właśnie z miłości do dzieci i młodzieży powstała ,,Niebieska łódka”. Mam nadzieję, że dzięki Julii i Zygiemu odkryją część siebie i uwierzą, że nawet jeśli teraz nie jest dobrze, kiedyś będzie lepiej.

Wysyłam ogromne podziękowania dla Klaudii Buchacz, pracowników ,,Bibliosfery” oraz dla nauczycielek i młodzieży ze Szkoły Podstawowej nr 29 w Sosnowcu za zorganizowanie i uczestnictwo w spotkaniu. Było cudownie! Stanęliście na mojej drodze, a ja wierzę, że nie bez powodu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Translate »