Pod śniegiem

Kto czytał moją recenzję książki Petry Soukupovej ,,Najlepiej dla wszystkich,”  wie, że  byłam pod wrażeniem warsztatu autorki, jej oryginalnego stylu i bezstronnego podejścia do relacji charakteryzujących współczesny świat.

Po książce ,,Pod śniegiem” spodziewałam się podobnych odczuć. I wiecie co? Nie zawiodłam się!

Tym razem Petra Soukupová zabrała mnie w podróż jednym autem z trzema siostrami (Oliną, Kristýną i Blanką), ich dziećmi i psem.

Już sam początek nie wróży nic dobrego. Kristýna jest na kacu, Blanka się spóźnia, Olina jest wkurzona, że siostra nie dociera na czas i w ogóle, wolałaby ten weekend spędzić we własnym mieszkaniu, najpierw poświęcając czas synowi, a później popijając lampkę wina. Jednak, ani Olina, ani Kristýna, ani Blanka nie mówią o tym głośno, a to sprawia, że tłumione myśli napędzają napiętą atmosferę. Siostry mają tak różne charaktery, że ich ciągłe kłótnie zupełnie mnie nie dziwią.

Kristýna nie ma dzieci, więc co może o nich wiedzieć? Jest w związku z żonatym facetem i zdaje sobie sprawę, że cały ten związek nie ma sensu, że da sobie z nim spokój, że to wszystko gówno warte,(…). Ale jeszcze się nad tym zastanowi, jeszcze nie pora na podjęcie decyzji.

Blanka cicho wychodzi z sypialni, parkiet trochę skrzypi, no tak, można się było tego spodziewać, deska pracuje, rozchyla się, ale i tak ją to denerwuje, człowiek wyda tyle kasy na podłogę, a cholerstwo potem trzeszczy. Idzie do kuchni, nastawia wodę na herbatę i kawę. Idzie do toalety, potem wziąć prysznic, ona jedna w domu nie śpi i nikt nie zawraca jej głowy, najpiękniejszy moment dnia, choć nigdy by się do tego nie przyznała, żeby nie wyjść na złą matkę.

Blanka, mimo że nie pracuje, nie ma dla siebie czasu. Trójka dzieci dostarcza jej wystarczająco dużo obowiązków, dlatego nie powinna egoistycznie myśleć o sobie. Ale Olina z pewnością tego nie rozumie. Bo co ona może wiedzieć o prawdziwym macierzyństwie!

Olina twierdzi, że nie ma nic wspanialszego niż powrót do pracy, stabilizacja finansowa, świadomość, że utrzyma siebie i synka, że wcale nie oszalała, że radzi sobie w pracy, wreszcie cieszyła się na to, jak wróci do domu i zobaczy Olivera, wcześniej była wyczerpana codziennym patrzeniem, jak bawi się grzechotką czy ryczy, teraz tęskniła i cieszyła się, że zobaczy go po tych czterech (a potem ośmiu) godzinach, dzięki temu była dla niego lepsza, milsza, nie czuła już frustracji, że jej życie polega na spaniu, karmieniu i przewijaniu, przestała spotykać się z matkami, które codziennie miksowały dla dzieci warzywka, owoce i nosiły pociechy w chuście, chociaż bolały je plecy, nie patrzyły na siebie, ale dzieciom oddałyby wszystko.

Znudzone podróżą dzieci oczywiście nie łagodzą napiętej atmosfery. Każde jest w innym wieku i wychowane według innego modelu. Blanka, typowa matka kwoka, nieświadomie wpaja dzieciom stereotypowe myślenie. Najstarsze zawsze powinno ustąpić, bo z racji wieku, jest mądrzejsze.

Fanynko, jesteś najstarsza, najmądrzejsza, pomóż nam trochę, dobrze? Przypilnuj ich.

Syn Oliny, Oliver, potrafi wymusić na niej większość swoich dziecięcych zachcianek. I dlatego, kiedy Oliver zaczyna płakać, ona zaczyna mówić spokojnym głosem, choć nie jest spokojna, ogarnia ją wściekłość. Nie cierpi, kiedy Oli tak szlocha, długo i bez powodu, najpierw, przez chwilę, robi jej się go bardzo żal, ale gdy marudzenie się przedłuża, Olga jest w stanie obiecać mu gwiazdkę z nieba, byleby przestał. W końcu wychowuje się bez ojca i powinien mieć coś z dzieciństwa.

Zaczyna padać śnieg, podróż robi się uciążliwa a na domiar złego samochód ulega awarii. Siostry zatrzymują się na pasie awaryjnym i zastanawiają się co począć.

Gdzie jest trójkąt?

Blanka wzrusza ramionami. Może w bagażniku?

Aaa, ten trójkąt, Kristýnie nagle przypomina się wypadek, o którym czytała w gazecie. O nie, nigdzie nie idę. Prawie nic nie widać, jeszcze ktoś mi w dupę wjedzie.

Nie, no pewnie, lepiej w ogóle nie stawiać trójkąta, niech ktoś wjedzie w auto! Jakbyś nie zauważyła, w środku jest dziecko!

Ale w końcu docierają do celu, do domu rodzinnego, w którym ma się odbyć przyjęcie urodzinowe ojca. Zdawałoby się, że teraz już wszystko się ułoży, wszyscy przyjemnie spędzą czas, odpoczną, zjedzą obiad, później tort, wypiją kawę i coś mocniejszego. Dzieci pójdą pobawić się na dworze.

Ku zaskoczeniu sióstr nic nie idzie tak, jak sobie wyobrażają, bo na jaw wychodzą rodzinne tajemnice.

,,Pod śniegiem” to świetna powieść obyczajowa z znakomicie zarysowanymi postaciami, które w żywy sposób przedstawiają rodzinne relacje, ich jasne i ciemne strony.

Petra Soukupová pozostawia czytelnika z pytaniem, czy można być wyrozumiałym dla innych, jeśli nie do końca rozumiemy samych siebie? Jak często zastanawiamy się nad słusznością podjętych decyzji i dlaczego tak często czujemy się samotni, skoro wokół nas jest tyle osób?

Kiedy spada śnieg, sceneria robi się magicznie lekka i przyjemna dla oka. Świat wydaje się piękniejszy, zastyga i sprawia wrażenie bajecznie nierealnego. Zasłania twardy grunt, który pod wpływem odwilży, odsłoni swoje brudne oblicze.

Źródło cytatów: Petra Soukupová, Pod śniegiem, tłum. Julia Różewicz, Wydawnictwo Afera, Wrocław 2016.

2 thoughts on “Pod śniegiem

  1. Joanna says:

    “Czy można być wyrozumiałym dla innych, jeśli nie do końca rozumiemy samych siebie?”. Tak, dobre pytanie. Dzięki za podzielenie się wrażeniami!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »