Normalni ludzie

Przez tę książkę zarwałam noc, a wcale nie miałam takiego zamiaru. Kierowana czystą ciekawością, ,,przeskanowałam” kilka stron i przepadłam!

,,Normalni ludzie” Sally Rooney to wnikliwa opowieść o ,,młodych dorosłych” z irlandzkiego miasteczka Carricklea. Licealiści przygotowują się do balu maturalnego i wybierają kierunki studiów. Nie wiedzą jeszcze, że podjęte decyzje, w tym beztroskim okresie, zaważą na reszcie ich życia.

Marianne pochodzi z bogatej rodziny, mieszka w pięknej rezydencji i nigdy się nie spotykała z nikim ze szkoły. Nie ma przyjaciół i przerwy obiadowe spędza samotnie, czytając powieści. W szkole, wobec kolegów,  żywi jawną pogardę i mnóstwo ludzi naprawdę jej nie znosi. Nosi brzydkie buty na grubej podeszwie i się nie maluje. Niektórzy mówią, że nie goli nóg, w ogóle niczego.

Connell mieszka z mamą, która jest sprzątaczką w domu Marianne. Chciałby być szczęśliwy. Potrafi umiejętnie wtopić się w towarzystwo rówieśników, mimo że obsesyjnie przejmuje się tym, co o nim myślą inni. Jest członkiem szkolnej drużyny. Jest atrakcyjny, lubiany, chociaż sam tak nie uważa. Ostatnio dręczy go poczucie, że właściwie jest dwiema oddzielnymi osobami i wkrótce będzie musiał wybrać, którą z nich być w pełnym wymiarze, a którą porzucić.

Marianne i Connella różni właściwie wszystko. Status społeczny, popularność  i sposób w jaki radzą sobie z męczącymi obawami. A jednak coś sprawia, że wchodzą w układ (bo nie można tego nazwać związkiem) i stosują się do ustalonych reguł. Współżyją, ale w szkole są dla siebie obojętni. Nasuwa się pytanie, dlaczego to robią? Otóż Connell nie chce stracić reputacji równego gościa, a Marianne jest uległa i zrobiłaby wszystko dla osoby, na której jej zależy. Ale nie przemyśleli jednej rzeczy. Ten układ nie jest w stanie ochronić ich przed ranami, które zadają brak pewności siebie i obsesyjna chęć bycia akceptowanym. Wybory niosą ze sobą brutalne konsekwencje i odciskają piętno na każdym z nich.

Marianne i Connell spotykają się ponownie na studiach i tu role się odwracają. Connell nie potrafi odnaleźć się w bogatej śmietance snobów, Marianne wyrywa się z małomiasteczkowej duchoty i zaczyna oddychać pełną piersią, ma mnóstwo przyjaciół i jest szczęśliwa. Powracają dawne uczucia, ale też pretensje i wyrzuty sumienia.

Connell zaczyna rozumieć, że jego koledzy nie są tacy jak on. Nie są ludźmi głupimi, ale też nie są wcale od niego dużo mądrzejsi. Po prostu inaczej poruszają się po świecie i prawdopodobnie nigdy ich nie zrozumie, wie też, że oni nigdy nie zrozumieją jego, nie będą się nawet starać.

Okres studiów ubogaca ich towarzysko, a zarazem pozbawia własnej wartości. Jednego czego Connell i Marianne są pewni, to tego, że nikt nie jest w stanie odebrać im wzajemnego zaufania. Ich przyjaźń dojrzewa, ale czy to wystarczy, aby zbudować związek? Czy właściwie do tego dążą?

Każda decyzja niesie ze sobą konsekwencje i tu nie ma niczego odkrywczego, ale z pewnością nasuwa się też refleksja: czy wychowywanie się w kochającej rodzinie potrafi uchronić nas przed przygnębieniem i depresją? I jakie niszczycielskie konsekwencje przynosi przemoc psychiczna i fizyczna?

Bohaterowie powieści bawią się w dorosłość, ale tak naprawdę nie potrafią podejmować dojrzałych decyzji, bo każda z nich kierowana jest dziecinnie zaborczą potrzebą akceptacji.

Mam wrażenie, że w tej książce autorka porusza wszystkie ważne tematy, które dotyczą ,,młodych dorosłych”. Doskonale pokazuje niedojrzałą psychikę ludzi wkraczających w nowy etap życia, brak doświadczenia, eksperymenty z seksem, narkotykami i alkoholem. Sally Rooney robi to w wyważony sposób, a jednocześnie bardzo prawdziwy.  Doskonale dawkuje codzienność normalnych ludzi. Pokazuje współczesne, zupełnie nowe oblicze przyjaźni i mylnie pojętej miłości.

Tak niby wygląda życie?, pyta jeden z bohaterów. Czy zawsze musi się składać z beztroski zaprawionej słonym smakiem łez? Czy konfrontacja snobizmu z owczym pędem musi być taka widoczna?

Sally Rooney, to irlandzka pisarka młodego pokolenia, której nazwisko znalazło się na liście stu najbardziej wpływowych osób 2019 roku według magazynu ,,Time”. W swojej powieści ,,Normalni ludzie” opisuje wnikliwie psychikę młodych ludzi, subtelnie przedstawia różnice klasowe, skomplikowane relacje rodzinne i przyjacielskie oraz siłę pierwszej miłości.

Jestem zachwycona tą książką, a autorkę wpisuję na listę moich ulubionych. Z pewnością przeczytam wszystko, co wyjdzie spod jej pióra.

Źródło cytatów: Sally Rooney, Normalni ludzie, tłum. Jerzy Kozłowski, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2020.

6 thoughts on “Normalni ludzie

  1. Joanna says:

    Dzięki za recenzję! Ciekawa jestem, jak autorka opisałaby młodych ludzi w obecnej sytuacji. Co kłębi się w ich głowach? Jak znoszą zderzenie z tak okrutną rzeczywistością? Odnoszę wrażenie, że dotychczasowe problemy obecnego pokolenia okażą się nieco wydumane w porównaniu z tym, co ich teraz czeka.

    • lucynalesniowska.pl says:

      Masz rację, Joanno. Przysłuchuję się rozmowom moich dzieci i mam wrażenie, że ta sytuacja trochę pozbawiła ich beztroski. Mam nadzieję, że nowe oblicze rzeczywistości pomoże im docenić to, co mają. Wcześniej trudno było uniknąć konsumpcyjnego stylu życia, co nie zawsze dawało dobry przykład. Dziś wszystko się zmienia. Nasze myślenie, priorytety i marzenia. Życzenia zdrowia stają się teraz bardzo prawdziwe, wcale niewyświechtane.

      • Joanna says:

        Tak, masz rację. Moi synowie są już dorośli. Jeden sam ma syna. W ostatnich dniach stali się bardzo milczący, jakby nie potrafili znaleźć słów na opisanie rzeczywistości i towarzyszących jej emocji. Myślę, że nawet ludziom parającym się pisaniem, pióro zastygło w powietrzu. Pierwszy raz w historii ludzkość ma wspólnego wroga. Ciekawe, jaką naukę wyciągniemy z tej lekcji.

        • lucynalesniowska.pl says:

          ,,Myślę, że nawet ludziom parającym się pisaniem, pióro zastygło w powietrzu. Pierwszy raz w historii ludzkość ma wspólnego wroga.” Świetnie to ujęłaś! Człowiek w obliczu siły natury oraz jej nieprzewidywalnych konsekwencji staje się bezradny. Niepewność odbiera chęć do działania, ale najważniejsze, to nie popadać w przygnębienie. Boimy się kryzysu, ale on już nas dotknął. Musimy nauczyć się żyć w innej rzeczywistości, bo ta już nigdy nie będzie taka, jaką ją znamy. Nie da się ukryć, że będziemy ,,budować” nasz świat na nowo. Może tym razem nie pominiemy ważnych aspektów życia? Tego nam wszystkim życzę.

  2. kuckaro says:

    Lucy dziękuję za polecenie tej książki choć przyznaję, że okładka już wcześniej rzuciła mi się w oczy i planowałam ją przeczytać. Powieść pokazuje skomplikowane relacje młodych ludzi i ich silną potrzebę akceptacji i zauważenia przez rówieśników. Myślę, że każdy z nas będąc w szkole odczuwał potrzebę bycia lubianym i akceptowanym. Zawsze byli “ci lubiani” i pozostali odrzuceni przez towarzystwo. W dzisiejszych czasach młodzi poprzez serwisy społecznościowe szukają “lajków”. Tylko czy to co pokazują to ich prawdziwe życie, czy tylko życie na pokaz dla innych? Książka mi się podobała, ale nie oszalałam na jej punkcie. Jestem jednak zwolenniczką kryminałów, w których pochłaniam każdą stronę aby poznać rozwiązanie zagadek w nich ukrytych!

    • lucynalesniowska.pl says:

      Masz rację, Kuckaro. Potrzeba akceptacji jest silnym motywem do zaskakujących działań.
      Cieszę się, że moja recenzja zachęciła cię do przeczytania tej książki, chociaż, jak piszesz, jesteś zwolenniczką kryminałów. Ja też je lubię i pewnie za jakiś czas pojawi się recenzja książki z tego gatunku. Tak więc zaglądaj do mnie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »