Najlepiej dla wszystkich

I jak tu nie przeczytać książki o takim tytule!? Jesteśmy zabiegani, chcemy spełniać marzenia, a przy tym wywiązywać się z obowiązków zawodowych i rodzinnych. Jak to wszystko pogodzić? Przecież musi być sposób, żeby każdego zadowolić. Pomyślałam, że Petra Soukupova znalazła receptę i postanowiła się nią podzielić.

Zaczynam czytać i już na pierwszej stronie uderza we mnie autentyzm zapisanych zdań:

Wracam ze szkoły, mama ściąga kłaczki z koszulki specjalną rolką.

   Cześć mamo, widzę, że jest strasznie zła. Jak się wrzuca spodnie do kosza na brudy, to trzeba najpierw wyjąć chusteczki z kieszeni! Patrz, co narobiłeś. Faktycznie, wszystkie ciemne ubrania są w malutkich białych strzępkach.

   Przecież wyjąłem.

   Nie sądzę.

Oho! Skąd ja to znam, myślę. Czyli w każdym domu to samo.

Czytam dalej i poznaję Hanę, aktorkę,  która dostaje propozycję gry w serialu oraz Viktora, jej dziesięcioletniego syna – należącego do śmietanki szkolnych rozrabiaków. Po ostatnim incydencie, w którym Viki bierze udział, Hana dochodzi do wniosku, że nie radzi sobie z własnym synem, a jej prywatne życie pozostawia wiele do życzenia. Podejmuje więc decyzję, że najlepiej będzie jeśli Viki wyjedzie na wieś do jej matki i tam się uspokoi.

Zaraz, rozumiem jeszcze zmianę szkoły, tu w Pradze, ale jak miałbym zamieszkać sto pięćdziesiąt kilometrów dalej, na wiosce, gdzie nie ma nawet McDonalda, tylko jakiś słaby spożywczak, gdzie w ogóle nic nie ma, a ja nikogo nie znam, u babci, która ma strasznie wolny internet, jest upierdliwa i nawet mnie nie lubi, w dodatku nie mam tam żadnych kumpli, mówię więc mamie, że za nic w świecie.

Brak entuzjazmu nastolatka nie dziwi i trudno mu, przez moment, nie współczuć. Hana też jest pełna obaw, ale nie ugina się, kiedy Viki na przemian płacze, złości się i przestaje się do niej odzywać.

Eva, matka Hany, samotna wdowa, wierzy, że:

Tylko ustalony porządek, tylko małe codzienne rytuały mogą pomóc przetrwać, kiedy w jednej chwili zmienia się całe życie.

Czy taki właśnie będzie sposób na dotarcie do krnąbrnego wnuka? A może nie o wnuka tu chodzi, tylko o udowodnienie, że jej metody wychowawcze są lepsze, a już z pewnością, bardziej skuteczne? Co więc poszło nie tak? Dlaczego jej córka w młodym wieku zaszła w ciążę? Dlaczego, za każdym razem, przyjeżdża do niej innym autem, pożyczonym NA PEWNO od nowego kochanka.

Odkąd zmarł Jindrich, Hanka częściej ją odwiedza. Dwa razy przyjechała fordem modeno, raz octavią, kilka razy srebrnym volvo, a teraz zielonym fiatem. Eva woli nie myśleć, czy przypadkiem nie jest tak, że to auta kolejnych facetów Hanki, których zmienia w takim tempie.

Relacje całej trójki komplikują się wraz z podejmowanymi decyzjami. Konsekwencje każdej z nich, burzą własne wyobrażenia bohaterów o tym, co będzie najlepsze dla każdego z osobna. Bo czyż nie czysty egoizm, popycha nas do brudnego działania?

(…), i gdyby ktoś potem zapytał Evę, dlaczego rzuciła ten pomysł, musiałaby przyznać, że zrobiła to nie tylko ze względu na Vikiego, lecz także na siebie samą.

I czy Hana też kierowała się tylko i wyłącznie matczyną troską o przyszłość własnego dziecka?

Hana chciała w spokoju popracować, więc podrzuciła mi dziecko, i nawet nie powiedziała, że zagra w serialu, tak pomyśli mama, mama chciała się mnie pozbyć, bo przeszkadzam jej w pracy, tak pomyśli Viktor.

Petra Soukupova zaskoczyła mnie przede wszystkim oryginalnym zapisem dialogów, na przykład:

Nieprawda, ja się bardzo cieszę, że tu jesteś. Ale po prostu bądź z nami i ciesz się tym.

Jak mam się cieszyć?

Normalnie, wypocznij trochę, miałaś tyle pracy…

I właśnie one, w dużej mierze, sprawiły, że ,,weszłam” do głowy bohaterów, a wtedy trudno nie dzielić z nimi życiowych dylematów, rozumieć usprawiedliwień, którymi próbują przekonać samych siebie, nie czuć ,,kaca” po źle podjętych decyzjach. Uważam, że autorka w mistrzowski sposób przedstawiła dramaty i dramaciki współczesnego życia.

Ale, co tak naprawdę jest najlepsze dla wszystkich? Ślepe podążanie za marzeniami? A może porzucenie ich w imię społecznego obowiązku? Próba udowodnienia, że najlepsze decyzje rodzą się w bólu macierzyństwa? Czy matka zawsze musi wiedzieć, czego, w danej chwili, potrzebuje jej dziecko?

Jeśli jesteście ciekawi, czy Petra Soukupova, w swojej powieści, zdradza receptę na udane życie, czy jedynie usprawiedliwia ułomność ludzkiego umysłu, to koniecznie przeczytajcie ,,Najlepiej dla wszystkich”. Mogę wam obiecać, że autorka umiejętnie udowodni, że upadki i blizny są częścią dojrzewania, a zebrane doświadczenie bardzo często bywa okraszone gorzką polewą matczynej miłości.

Źródło cytatów: Petra Soukupova, Najlepiej dla wszystkich, tłum. Julia Różewicz, Wydawnictwo Afera, Wrocław, 2019.

2 thoughts on “Najlepiej dla wszystkich

  1. Joanna says:

    Świetna recenzja! A temat, no cóż, chyba wszystkie znamy w ten czy w inny sposób. Aż się dziwię, że na temat relacji matka – córka nie powstaje więcej powieści.

    • lucynalesniowska.pl says:

      Dziękuję,Joanno. Zgadzam się z Tobą. W ogóle myślę, że relacje dziecko-rodzic i rodzic-dziecko, to temat obok, którego literatura jedynie się ,,prześlizguje”. Wiadomo jak jest. Wiele rzeczy rozumiemy, kiedy stajemy się dorośli. Dopiero wtedy widzimy troskę albo błędy wychowawcze rodziców.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »