Walentynki i Rock’n’Roll

Lista sukcesów Macieja Lipiny jest długa i dlatego nie będę się tu o nich rozpisywać. Przypomnę jedynie, że był członkiem grupy ,,Ścigani”, a w zeszłym roku wydał swój debiutancki album ,,Ścigany”, na którym znalazły się jego autorskie teksty i muzyka. Jest też odtwórcą głównej roli w spektaklu ,,Skazany na bluesa” w Teatrze Śląskim, gdzie wciela się w postać legendarnego Ryśka Riedla z grupy ,,Dżem”.

Jedziemy wąskimi uliczkami Parku Chorzowskiego, na które padają szerokie snopy światła latarni. Siedzę w aucie, spoglądam na męża, uśmiecham się do niego. On jakby czytał w moich myślach, mówi:

— Ale spokojnie, zupełnie inaczej niż za dnia. Nie mówiąc już o letnich weekendach.

Przytakuję, odprężam się, wyciszam po gonitwie całego tygodnia. Czuję jakbyśmy cofnęli się w czasie. Dopada mnie młodość, chociaż nie jesteśmy starzy.

Dojeżdżamy do ,,Leśniczówki Rock’n’Roll Cafe” – klimatycznego miejsca, gdzie przed laty można było posłuchać Ireneusza Dudka, Leszka Windera, czy Andrzeja Urnego. To tutaj swoje próby przed nagraniem miał Jan Skrzek, którego piosenka ,,O mój Śląsku”, w wykonaniu Miuosha, w zeszłym roku wybrzmiewała na Stadionie Śląskim. Jeśli brakuje wam dowodów na wyjątkowość tego miejsca, to napiszę jeszcze, że wnętrze klubu oraz jego okolice były tłem dla filmów Kazimierza Kutza i Janusza Kidawy.

Leśniczówkę odwiedzałam dość często z przyjaciółmi, kiedy jeszcze życie nie pędziło na skręcenie karku, kiedy po szczęście kroczyło się małymi kroczkami.

Wchodzimy do środka, dużo przed czasem, a mimo to sala jest już pełna ludzi. Znajdujemy miejsce tuż przed sceną. Czuję się trochę jak na pierwszej randce, ale to miłe uczucie, bo mimo tylu wspólnie spędzonych lat, nadal potrafimy patrzeć na siebie przez pryzmat różowych okularów. Rozglądam się. Wspomnienia stają się jak żywe. Znów słyszę śmiech swoich przyjaciół sprzed lat, ich ożywioną rozmowę. Chociaż w rzeczywistości te głosy pochodzą od grupy ludzi, którzy siedzą w rogu sali. Patrzę w ich stronę. Nad ich głowami, na kamiennej ścianie, wiszą czarno-białe zdjęcia muzycznych legend.

Punktualnie o dwudziestej trzydzieści, na scenę wchodzi, Maciej Lipina z zespołem, zaczynają grać ,,Schowaj rady”. Ten utwór to istna bomba energii! I jak tu usiedzieć na miejscu? Zaczynamy ruszać się w rytm muzyki. Przy ,,Wysyłam dobro” robi się spokojniej. Bardzo lubię ten utwór, ale z niecierpliwością czekam na mój ulubiony. Jednak Maciej zaczyna śpiewać ,,Linoskoczka”, singiel promujący nową płytę ,,ANAWA 2.0”.

Lipina ma świetny kontakt z publicznością, w przerwach między piosenkami, zagaduje nas i żartuje, po czym za moment totalnie oddaje się temu co robi. Śpiewa i gra z prawdziwą pasją, w jednej chwili każdy jego ruch, mimika staje się muzyką.

Dlaczego zachwycają mnie jego piosenki? Bo jako miłośniczka słowa, nie mogłabym nie docenić jego tekstów –  są przemyślane, mądre i trafione. W moim przekonaniu, twórczość powinna dostarczać nie tylko rozrywki, ale przede wszystkim, wzbudzać emocje. I właśnie to otrzymuję w ten  piątkowy wieczór.

Moment, kiedy słyszę ,,Wzgórze”, jest tym wyczekiwanym. Z elektrycznej gitary płynie długa solówka, podskakuję z radości. Ten utwór skradł moje serce, zaraz po tym, jak usłyszałam go po raz pierwszy, a później stał się inspiracją dla ważnych tekstów. Więcej wam nie zdradzę, przynajmniej nie teraz 😉 Ale możecie być pewni, że ten tytuł jeszcze się pojawi we wpisach w niedalekiej przyszłości.

Nie jestem znawczynią muzyki, nie potrafię jej odpowiednio nazwać, rozebrać na części, ale z pewnością wiem, co mi w sercu gra. Bluesowo-rockowe dźwięki to zdecydowanie moje klimaty. Miniony koncert, utwierdził mnie w przekonaniu, że Maciej Lipina wie co robi i już niedługo stanie na dużych scenach, ramię w ramię, z Dawidem Podsiadło, Organkiem i Zalewskim. Dlatego cieszę się, że tym razem udało mi się z nim porozmawiać, bo za jakiś czas będzie o to trudno.

2 thoughts on “Walentynki i Rock’n’Roll

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »