Szafa pełna ubrań

Kaśka stwierdziła, że czas spakować Twoje rzeczy. Przyszła wczoraj po południu i zastała mnie w łóżku. Przyniosła pierniczki zapakowane w różowy celofan (jakie to podobne do niej, prawda?). Powiedziała, że zostały jej po świętach. Nie sądzę – były zbyt twarde, musiała je zrobić niedawno. Zawiesiła wzrok na błękitnej koszuli, którą miałam na sobie. Nie wiesz, o której mówię. Oczywiście!
Ale na pewno pamiętasz wyjazd z okazji naszej piątej rocznicy ślubu. Wiosna w Mediolanie pachniała kawą i tłustym panzerotti z mozarellą. Nie chciałeś wchodzić do Galleria Vittorio Emanuele II. ,,Nawet nie stać nas, żeby tu oddychać”, powiedziałeś, kiedy byliśmy w środku. Zrobiłbyś dla mnie wszystko, wiem o tym. Przepych wyprodukowany z najlepszych materiałów, sprawił, że przeszedł mnie dreszcz. I wtedy zobaczyłam koszulę Louisa Vuitton, od której nie mogłam oderwać oczu. Tak bardzo pasowałaby do Twoich granatowych tęczówek. Jak ja żałowałam, że nie mogę Ci jej kupić! Pociągnąłeś mnie za rękę. Pamiętasz co powiedziałeś? ,,To tylko ubrania, chodźmy do Duomo”. Miałeś rację. W końcu mieliśmy zwiedzać zabytki, a nie oglądać dzieła Armaniego, Gucciego i Prady.
Taka byłam przy Tobie szczęśliwa!
A później zdarzył się ten wypadek. Dlaczego jechałeś tak szybko? Przecież poczekałabym! Słyszysz?! Poczekałabym.
Z cmentarza wracałam (o ironio!) ulicą Radosną , kiedy za witryną butiku zobaczyłam koszulę, tak podobną do tej z Mediolanu. Kupiłam ją.
Ale wracając do Kaśki. Powiedziała, że jeśli chcę, to mogę oddać Twoje ubrania potrzebującym. Tak, to dobry pomysł. Jeszcze dziś wszystkie włożę do swojej szafy.

Tekst został nagrodzony w konkursie na http://blog.pasjapisania.pl/2019/01/21/szafy-otwarte-rozstrzygniecie-konkursu/ i tam ukazał się po raz pierwszy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »