Rdza

O twórczości Jakuba Małeckiego słyszałam wiele dobrego, ale dopiero niedawno miałam okazję przeczytać jedną z jego książek. ,,Rdzę” podsunęła mi znajoma. Zwykle, w takich sytuacjach nie popadam w uniesienie. Wiadomo, gusta są różne i kogoś ulubieniec wcale nie musi stać się moim ulubieńcem. A co okazało się w przypadku Jakuba Małeckiego?

Fabuła ,,Rdzy” przedstawia wydarzenia rozgrywające się w latach 2002-2016 oraz w okresie II wojny światowej. W kolejnych rozdziałach możemy śledzić, jak losy głównych bohaterów, Szymona i jego babki Tośki, przeplatają się ze sobą, tworząc niełatwą historię. Tych dwoje dzieli pokoleniowa przepaść, nic więc dziwnego, że nie zauważają jak wiele ich łączy.  

Mamy rok dwutysięczny drugi. Zwyczajny dzień tonie w upale, poza tym nie charakteryzuje go nic specjalnego. Siedmioletni Szymon zostaje pod opieką babci i jak zwykle spotyka się z Budzikiem, kolegą z sąsiedztwa. Ich ulubionym zajęciem jest wyprawa na tory, aby na nich ułożyć monety, gwoździe, śruby – cokolwiek, co uda im się zdobyć od dorosłych. Nadjeżdża pociąg, koła przygniatają przyniesione rzeczy, a te już niczym nie przypominają tego, czym były przed momentem. Budzik i Szymon wracają do swoich domów. Dla jednego to nadal jest zwyczajny dzień, dla drugiego na zawsze pozostanie tym dniem, w którym wszystko się zmieniło.

,,Zamknął drzwi i wszyscy przestali mówić. Jakiś mężczyzna w białej koszuli uśmiechnął się do niego. I nic nie powiedział. Z kuchni szybkim krokiem wyszła babcia Tosia. Miała taką minę jak wtedy, kiedy podczas zabawy w żółwie ninja niechcący rozbił jej z Budzikiem trzy wytłaczanki jajek.”

Z kolejnych rozdziałów poznajemy życie siedmioletniej Tosi, mieszkającej z bratem i rodzicami we wsi Chojny. Trwa druga woja światowa. Dziewczynka nie rozumie dlaczego nie może iść do szkoły, chociaż tak bardzo ją lubi, ale wtedy nie rozumie wielu rzeczy, które wypełniają jej rzeczywistość. Sąsiedzi szeptają zamiast mówić, boją się, chociaż nie wiadomo czego. W tej części czytelnik śledzi wydarzenia oczami zagubionego dziecka, dla którego, mimo wielu strat, życie toczy się dalej, chociaż inaczej. ,,Prawie codziennie wieczorem siadała z mamą i sąsiadami przed domem Nagórnych, opierała się o szorstkie deski płotu i patrzyła na grę w karty albo słuchała nudnych opowieści o frontach, wojskach, manewrach. Nic się nie działo.”

Tak naprawdę dzieje się dużo. W powieści nie brakuje mocnych scen, które na długo zapadają w pamięć i poruszają najczulsze struny emocji. Autor posługuje się minimalistycznym stylem, ale ten zabieg działa jak elektrowstrząs. Wydawałoby się, że temat wojny jest tak przemaglowany, że nic już nie może nas zaskoczyć. W końcu w niejednej książce przeczytaliśmy o najmroczniejszych stronach człowieka, o jego okrucieństwie i dzikich instynktach. W przypadku ,,Rdzy” autor zdecydował się przedstawić ten okres oczami dziecka, które wie, że dzieje się coś niedobrego, ale nie do końca jest świadome powagi sprawy. W tych rozdziałach wyczuwalna jest pewna lekkość, nieadekwatna do panującej sytuacji. Mogłoby to nawet razić, ale tak się nie dzieje, bo Jakub Małecki z pełną świadomością wykorzystuje potencjał każdej sceny, a rozdziały kończy z porażającą mocą: ,,Dziesiątego czerwca, w poniedziałek, niedługo po dwunastej, przyszło dwóch panów w mundurach, jeden bardzo przystojny. Mama zaczęła stawiać na stole, co miała, a miała chleb, masło, smalec, kluski i kaszankę. Kiedy panowie zjedli, ten przystojny wstał, uśmiechnął się pięknie, uderzył mamę pięścią w usta i szeleszczącą polszczyzną kazał wszystkim wypierdalać.”

Gdybym miała krótko streścić o czym traktuje powieść ,,Rdza”, nie zawahałabym się powiedzieć, że jest to historia o poszukiwaniu szczęścia zamkniętego w życiu, którego nie było sposobności przeżyć i potędze przyjaźni, przedstawionej w różnych konfiguracjach – jako symbol człowieczeństwa, odpowiedzialności, sumienia i miłości.

Zarówno Tośka, jak i Szymon za wszelką cenę próbują uciec od życia, które zafundował im los, ale z drugiej strony boją się stawić czoła ,,strachom” z przeszłości. Nie bez powodu Chojny symbolizują pewną statyczność. Miasto jest miejscem, w którym można rozpocząć nowe życie odziane w anonimowość. Tutaj można zniknąć w tłumie i odetchnąć pełną piersią, ale czy na pewno?

Jakub Małecki w swojej powieści opisuje życie zwyczajnych ludzi, w świecie pełnym przeciwności losu. Bohaterowie są skonstruowani tak, że chciałoby się ich dotknąć, przytulić i pocieszyć. Powiedzieć im, że wszystko będzie dobrze i przytoczyć porównanie, że relacje między ludźmi są jak te monety, które przygniecione ogromnym ciężarem, zmieniają kształt, czasem znikają gdzieś w gąszczu zagubienia, ale kiedy już się je odnajdzie, najczęściej okazują się czymś wartościowym.

Czy ,,Rdza” zrobiła na mnie wrażenie? Tak! Czy mogę ją polecić? Oczywiście. Czy sięgnę po kolejną książkę Jakuba Małeckiego? Nie wyobrażam sobie inaczej. Na półce czeka na mnie ,,Święto ognia” i już nie mogę się doczekać, kiedy zabiorę się za czytanie.

Źródło cytatów: Jakub Małecki, Rdza, Wydawnictwo SQN, Kraków 2017.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Translate »