Projekt Sztuka: ,,Każde z moich opowiadań jest niejako portretem innej osoby, odmalowanym pisarskim pędzlem” – wywiad z Katarzyną Lewandowską.

Katarzyna Lewandowska: Z zawodu jest pedagogiem specjalnym, pracuje z dziećmi o specjalnych potrzebach edukacyjnych.  Poza pracą od zawsze realizuje swoje pasje. Przez wiele lat organizowała zajęcia kreatywne dla dzieci, młodzieży i dorosłych, prowadząc Akademię Twórczego Rozwoju „Zakątek”. Bardzo lubi też podróżować i interesuje się fotografią. Od czterech lat jej hobby jest malowanie akwarelami. Tematyką jej obrazów jest głównie natura.

W sierpniu swoje obrazy prezentowała na wystawie zbiorowej „Dotyk koloru”. Obecnie jej prace można zobaczyć w galerii, która powstała, w prowadzonej przez Borysa Lewandowskiego, pracowni (w Rzeszowie, przy ul. Solarza 8). Jej akwarele można obejrzeć pod adresem: Ka – Ha – Art Katarzyna Lewandowska  

Jej pasją jest także pisanie. Ma za sobą wygrany ogólnopolski konkurs pisarski, kilka mini konkursów, opublikowała też kilka opowiadań. Dotąd zajmowała się krótkimi formami, jednak od pewnego czasu pracuję również nad czymś dłuższym. 

Lucy: Kim jest Katarzyna Lewandowska?

Katarzyna Lewandowska: Jestem osobą, która realizuje się na różnych polach sztuki. Maluję akwarele, piszę, fotografuję.  Dawniej zajmowałam się dekorowaniem przedmiotów i mebli, tworzeniem artystycznej biżuterii, lepieniem z mas plastycznych, prowadziłam warsztaty kreatywne dla dzieci i dorosłych. Sztuka jest dla mnie odskocznią od codzienności. Uwielbiam podróże i literaturę.

L.: Jesteś kobietą wielu pasji. Byłabyś w stanie wybrać jedną z nich, a może wszystkie łączą się ze sobą w sposób nierozerwalny?

K.L.: Myślę, że wszystkie one w jakiś sposób się łączą. Przez dłuższy czas pasjonowała mnie fotografia i to ona, mam wrażenie, wniosła najwięcej do pozostałych pasji. Dzięki fotografii nauczyłam się patrzeć na świat inaczej, zauważać w nim więcej. Nauczyłam się obserwować tak, jak patrzyłabym przez wizjer aparatu, wyławiać to, co istotne. W moich obrazach często inspiruję się fotografiami. Pisanie też wiąże się z tym rodzajem uważnego patrzenia, wymaga umiejętności obserwacji, wyłowienia odpowiedniego momentu. A związek pisania i malowania? Oczywiście, że istnieje. Każde z moich opowiadań jest niejako portretem innej osoby, odmalowanym pisarskim pędzlem.

Czy byłabym w stanie wybrać jedną z pasji? Chyba nie chciałabym wybierać. Wszystkie dają mi wiele radości i w jakiś sposób się uzupełniają.

L.: Malujesz akwarelami. Możesz opowiedzieć, jak się zaczęła twoja miłość do sztuki?

K.L.: W dzieciństwie i wczesnej młodości lubiłam malować, ale dopiero jako dorosła osoba postanowiłam zrobić jakiś krok w kierunku  rozwoju swoich zdolności. Dostałam się na studia plastyczne. Studiowałam na nich równolegle z pedagogiką. Po ich ukończeniu malowałam sporadycznie, najczęściej pastelami. O malowaniu akwarelą nie miałam pojęcia.

Dopiero cztery lata temu odkryłam akwarelę, dzięki warsztatom, które odbywały się w moim mieście. Wciągnęła mnie na dobre

L.: Kiedy oglądam obrazy, zawsze zastanawiam się, jaka jest droga od pomysłu do stworzenia malarskiego dzieła? 

K.L.: Najpierw staram się wyobrazić sobie obraz. Szukam w głowie odpowiednich kolorów, planuję kompozycję. Dopiero później przystępuję do malowania. Z malowaniem jest podobnie jak z pisaniem: czasem pierwotna koncepcja burzy się, nie wydaje się wystarczająca, wymaga poprawek. Z akwarelą jest jednak o tyle trudniej, że poprawki są w niej niemal niemożliwe. Jeśli nie przemyślałaś dobrze tego, co zamierzasz zrobić, czasem praca nadaje się tylko do kosza.

L.: Słynna fotografka portretowa, Diane Arbus, powiedziała: ,,Obraz jest sekretem o sekrecie, im więcej ci powie, tym mniej wiesz.” W jaki sposób ty podchodzisz do tworzenia obrazu? 

K.L.: Myślę, że w akwareli najpiękniejsze są niedopowiedzenia, rzeczy, których musimy się domyślić, coś jak słowa zapisane pomiędzy wersami. Wymaga to zarówno od malarza, jak i też od odbiorcy pewnego rodzaju wrażliwości, którą można w sobie rozwinąć, obcując ze sztuką.

Realistyczne malarstwo to nie moja bajka, choć wiem, że wymaga sprawnego oka i ręki, a przede wszystkim cierpliwości. Ja jestem niecierpliwa, potrzebuję szybko widzieć efekt swojej pracy. Może dlatego w pisarstwie też upodobałam sobie krótkie formy.

Urok akwareli polega między innymi na tym, że jest ona w pewnym stopniu nieprzewidywalna. Czasem efekt pracy bywa zaskoczeniem dla samego malarza.

L.: Artyści zwykle nie lubią wykonywać prac na zlecenie. Jak to wygląda w twoim przypadku?

K.L.: Zlecenie określonego tematu, kolorystyki traktuję jak pewnego rodzaju wyzwanie, a ja staram się nie unikać wyzwań, bo są rozwijające. Często przy okazji odkrywam coś dla siebie. Nie zgodziłabym się jednak na zlecenie, które nie pozostawiałoby mi pola do samodzielnego podejmowania decyzji o tym, jak ma wyglądać ostateczny efekt. Nie dałabym rady robić niczego „pod dyktando”. Na szczęście nie otrzymałam jeszcze nigdy takiego zlecenia, zawsze miałam pewną swobodę w działaniu.

L.: Czym się kierujesz przy wyborze tematu na pracę.

K.L.: Temat czasem pojawia się niespodziewanie. Jeden z obrazów, które namalowałam, wcześniej mi się przyśnił. Jednak większość tematów wywodzi się u mnie z zachwytu. Coś przyciąga moją uwagę:  jakiś krajobraz, błyszcząca w świetle słońca trawa, pajęczyna. Myślę wtedy, że wspaniale byłoby przenieść te wrażenia na papier, pozwolić by ten widok dostał drugie, inne życie.

L.: Gdybyś miała wymienić artystów, który wywarli największy wpływ na twoją twórczość, byliby to?

K.L.: Na pewno wymieniłabym artystów, którzy wprowadzili mnie w świat akwareli, od których mogłam się uczyć, obserwując ich pracę: Agata Kwiatkowska, dzięki której podjęłam pierwsze próby malowania akwarelą i zgłębiałam jej tajniki, Adam Papke, pod którego okiem również zdarza mi się doskonalić swój warsztat. Na co dzień obserwuję efekty twórczych działań wielu zdolnych akwarelistów. Nie naśladuję ich stylu, ale staram się wyłowić z ich prac to, co pomogłoby mi ugruntować mój własny styl. 

L.: Czy masz swój ulubiony kolor, który dominuje w twoich obrazach? 

K.L.: Uwielbiam połączenie turkusu z brązem. Nie ograniczam się jednak wyłącznie do tych barw. Uwielbiam eksperymentować, choć nie zawsze są to udane eksperymenty. Lubię jednak wykraczać poza to, co oczywiste.

L.: Łączysz swój talent z pracą zawodową. Przez wiele lat organizowałaś kreatywne zajęcia z dziećmi, młodzieżą i osobami dorosłymi. Możesz o tym opowiedzieć?

K.L.: Na co dzień pracuję jako nauczycielka z dziećmi o specjalnych potrzebach edukacyjnych. Malowanie, pisanie, fotografowanie jest dla mnie odskocznią, czymś, co jest mi potrzebne dla zachowania pewnej równowagi. Zanim  te pasje pochłonęły mój wolny czas, robiłam inne rzeczy. Jakiś czas temu założyłam Akademię Twórczego Rozwoju „Zakątek”, w której prowadziłam zajęcia twórcze dla dzieci i dorosłych. Dla dorosłych były to głównie zajęcia rękodzielnicze, m.in. decoupage, biżuteria artystyczna; dla dzieci m.in. warsztaty plastyczne czy fotograficzne. Praca ta do pewnego momentu dawała mi satysfakcję, ale później zaczęła mnie męczyć. Potrzebowałam zmiany. Postanowiłam zająć się czymś innym

L.: Teraz porozmawiajmy o pisaniu. Gdzie szukasz inspiracji do swoich tekstów? 

K.L.: Wszędzie, gdzie to możliwe. W drodze do pracy, podczas spotkań ze znajomymi, w gazetach, wierszach, zdjęciach, muzyce i obrazach. Podczas krótkich i dłuższych  wypraw z aparatem po Polsce i innych krajach. Tematy same czekają, żeby się z nimi rozprawić. Dużo również czytam (a ostatnio słucham), podglądam pisarskie sztuczki.

L.: Zastanawia mnie, czy twoje teksty powstają pod wpływem emocji wywołanych przez konkretne sceny uwiecznione na obrazach i odwrotnie? 

K.L.: Tak jak wspomniałam, czasem podczas malowania pojawiają się w mojej głowie pomysły pisarskie i w pewnym sensie wywołują je emocje, związane z malowaniem. Nie chodzi tu jednak o konkretne sceny i związane z nimi przeżycia, ale o stan relaksu, odprężenia, jaki wywołuje we mnie malowanie. Czy działa to w przeciwnym kierunku? Tak, chyba tak. Kiedy lepiej mi się pisze, wtedy łatwiej też idzie mi malowanie. Frustracja rodzi frustrację, przyjemność przekłada się na przyjemność, tak to mniej więcej wygląda

L.: Wiem już kim jest Katarzyna Lewandowska i pewnie nie tylko ja czuję zazdrość o jej talent (śmiech). Podejrzewam, że tak bogata artystycznie dusza, jak twoja, nie spoczywa na laurach, tylko próbuje zmaterializować swoje marzenia. Możesz zdradzić kilka z nich?

K.L.: Staram się nie marzyć, bo boję się rozczarowań. Robię to, co umiem i staram się robić to najlepiej, jak potrafię. Może coś z tego wyjdzie.

L.: Zbliżamy się do końca rozmowy, ale zanim to nastąpi, jestem ciekawa, jak odpowiesz na stałe pytanie, które zadaję osobom odwiedzjącym Projekt Sztuka. Proszę, określ w jednym zdaniu, czym jest dla ciebie szczęście?

K.L: Jestem specjalistką od szczęścia, nawet pracę magisterską pisałam na jego temat. Dla mnie samej szczęście to wypadkowa optymizmu i pozytywnych zdarzeń, na które czasem (choć nie zawsze) trzeba zapracować.

L.: Dziękuję za rozmowę 😊

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Translate »