Las, pole, dwa sobole

Joanna Stoga w swojej książce ,,Las, pole, dwa sobole” pochyla się nad uczuciem samotności i pustki po stracie bliskiej osoby. Temat smutny, każdemu znany, ale okazuje się, że można przedstawić go bez dramatyzowania czy lamentowania. W pięknie skompletowanym zbiorze miniatur literackich, autorka opowiada o ważnych rzeczach spokojnie wręcz nastrojowo. Ktoś pomyśli: ,,I co w tym nadzwyczajnego?”. No właśnie! Nic. I ta prostota, ta prawdziwość, ta szczerość zupełnie skradły moje serce.

Jest późny sierpień, spotykają się dwie kobiety. Cieszą się swoim towarzystwem, celebrują ten dzień, sycą się nim. Ta beztroska jest tak przyjemna, że chciałoby się dołączyć do ich towarzystwa i rozkoszować sielskością chwili.

Roześmiały się, gdy wyszło na jaw, że obie kupiły takie samo wino. Ona powiedziała, że zostawią je sobie na wieczór. Będzie pasować do tego sierpnia i babskich pogaduszek.

Skąd mogła wiedzieć, że wszystko potoczy się inaczej?

Joanna Stoga celowo nie nadaje imion swoim bohaterkom, przez co czytelnik z łatwością utożsamia się z nimi, czuje ich zagubienie i dylematy.

Ależ potrafiłyśmy się kłócić! Przez lata obrosłyśmy wzajemnymi pretensjami jak zatopione statki koralowcem. Czasem wystarczył drobiazg, by wywołać awanturę, a wówczas niemal nie było zdania bez: ,,bo ty zawsze…, ,,bo ty nigdy… .

Kobiety próbują odnaleźć się w nowej sytuacji, która wyostrzyła dobrze znane obrazy – samotność w tłumie ludzi, duchota zamknięta w urzędniczych ścianach, wyrzuty sumienia, że można było inaczej, lepiej.

Żałoba to bardzo intymna sprawa, a jednocześnie jest to coś, co wystawia się na publiczne widowisko – pogrzeb, notariusz, segregacja niepotrzebnych rzeczy. Trudno wtedy nie rozpamiętywać, nie poddawać się refleksji: A jednak miały jakieś ,,razem”.

,,Las, pole, dwa sobole”, to zbiór miniaturek literackich, które charakteryzują trudne relacje międzyludzkie. Brak empatii oślepia, powodując u innych poczucie wyobcowania i autorka opowiada o tym bez patosu. W słowie zamyka kadry z życia pełnego miłości, rozczarowania, radości i wzruszenia. Robi to sprawnym piórem. Wie o czym pisze i jak pisać, żeby czytelnik jeszcze długo rozmyślał o scenach, które zobaczył oczyma wyobraźni.

W życiu już chyba tak jest: bywają dni, które zacienia gęsty las, czujemy się poranieni, jak zaorane pole. Czasem pędzimy na oślep, wyzwalając w sobie zwierzęce instynkty. Nie zawsze zdajemy sobie sprawę, że poprzez próby nazwania swojej samotności, stajemy się jej kolekcjonerami. Joannie Stodze udało się ją posegregować i trafnie nazwać. Jest samotność BIAŁA, GORZKA, LITERACKA, MROCZNA…

Zawsze skulony, wiecznie w tej samej bluzie i z tym samym wyrazem oczu, jakby właśnie zobaczył diabła. Ja ten rodzaj samotności nazywam ZASTYGŁĄ W PRZERAŻENIU i nie mogę się zdecydować, które z tych słów lepiej ją opisuje. Cz ten bezruch, czy zajęczy strach?

,,Las, pole, dwa sobole” w krótkiej formie przedstawia etapy konfrontacji z samym sobą, a także z chłodem systemu i biurokracji.

Autorka, pięknym językiem, kreśli sceny rodzajowe. Robi to rozważnie, a czasem z humorem i przekąsem. Udowadnia, że nie potrzeba dużej ilości słów, żeby wzbudzić odpowiednie emocje. Wystarczy je tylko trafnie dobrać, poukładać i schludnie zaprezentować. Ten minimalizm słowny jest urzekający i bardzo oryginalny, dlatego taką literaturę chciałoby się czytać i nie przestawać. Z pewnością wrócę do tej książki, bo jestem pewna, że jeszcze czymś mnie zaskoczy.

Źródło cytatów: Joanna Stoga, Las, pole, dwa sobole, Wydawnictwo SEQOJA, Olsztyn 2020.

Źródło grafiki: Joanna Stoga.

2 thoughts on “Las, pole, dwa sobole

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »