Audiobook potrzebny od zaraz!

Jak przekonać dzieci, że czytanie książek to naprawdę ciekawy umilacz wolnego czasu? Stephen King znalazł znakomity sposób na rozbudzenie w swoim pociechach czytelniczej pasji, a przy tym bezinwazyjnie, poszerzył ich horyzonty.

Dzisiaj audiobooki nikomu nie są obce, ale kiedy Stephen King się nimi zainteresował, moda na nie dopiero raczkowała.

Syn Stephena Kinga, Owen, wspomina w eseju opublikowanym ma łamach ,,New York Timesa”: „Pewnego dnia w 1987 roku ojciec podarował mi magnetofon kasetowy, pakiet pustych kaset i wydanie w twardej oprawie powieści ‚Opiekunowie’ Deana Koontza, oferując 9 dolarów za każdą nagraną kasetę 60-minutową”.

Kingowie urządzali sobie co wieczór sesje, podczas których, członkowie rodziny czytali na głos książki. Owen, jako najmłodszy, bardzo często dawał się reszcie we znaki np. przedrzeźniał szkocki akcent Alana Brecka Stwearta z powieści „Porwany za młodu” Roberta Louisa Stevensona. Poza tym, jak każdy dziesięciolatek, miał problemy z przeczytaniem bez dukania trudniejszych słów. Później okazało się, że propozycja ojca odegrała ważną rolę w rozwoju młodego Owena.

„Czytałem dużo książek, ale nie myślałem o nich zbyt wiele. Po prostu je konsumowałem” – wyjaśnia. „Ale kiedy zamknąłem drzwi do sypialni, usiadłem, nacisnąłem czerwony przycisk na magnetofonie i zacząłem głośno czytać ,,Opiekunów”, doświadczyłem innej lektury. Jak zawsze historia sprawiła, że otaczający świat znikł, ale teraz część mnie nadal była obecna. O wiele trudniej jest lekceważyć słowa, gdy wychodzą z ust”. Owen czytał na głos, a przy tym podpatrywał oczywiste zbiegi okoliczności oraz literackie zagrania, które stosował Koontz.

„Obserwatorzy” to była pierwsza książka, którą najmłodszy King nagrał dla ojca za pieniądze. Stephen do tego samego zatrudniał również jego brata i siostrę, Joego i Naomi. „Ojciec twierdził, że nie chodzi mu o to, aby poszerzać nasze horyzonty literackie, chciał tylko posłuchać książek. Niemniej jednak moje horyzonty poszerzył” – zauważa Owen.

Na liście książek, które nagrał znalazły się „Diuna” Herberta czy „Drużyna Pierścienia” Tolkiena, „Naciągacze” Jima Thompsona. „Musiałem mieć trzynaście albo czternaście lat, kiedy czytałem tę książkę, a brutalny, zakłamany świat, który opisywała, zaskoczył mnie. Szalony kontrast między ,,Naciągaczami” a ,,Drużyną Pierścienia” sam w sobie stanowił przyjemność; przejście z jednego świata do drugiego było formą teleportacji” – wspomina.

Taka praca pozwoliła Owenowi lepiej zrozumieć zajęcie swoich rodziców. „Byłem zatrwożony ilością czasu, który moi rodzice spędzali samotnie. Nie mogłem zrozumieć, jak mogli to znieść. Myślałem, że bycie pisarzem to nie tylko najgorsze zajęcie na świecie, ale też najbardziej przerażające”.

Pierwszy audiobook, który Owen nagrał dla ojca, nie przetrwał próby czasu, ale kilka kolejnych już tak. Dziś Owen nie może ich słuchać. „Czytam zdyszany, nosowym głosem – jak telemarketer starający się utrzymać kogoś na łączach” – komentuje.

Nadal nagrywa książki dla ojca. Tyle że teraz robi to w formie prezentów. Kilka lat temu wpadł na pomysł świątecznego podarku w postaci własnego audiobooka z „Wojną i pokojem”. Dzieło Tołstoja jest dość obszerne, a Owen ma więcej obowiązków niż kiedyś. „Skończyło się na tym, że wręczyłem to kilka bożonarodzeniowych świąt później. Popełniłem zbrodnie przeciwko rosyjskiemu nazewnictwu, które tylko Bóg może wybaczyć, ale uważam, że znacznie poprawiłem technikę” – pisze.

Owen podkreśla, że jego ojciec jest o wiele lepszy w czytaniu. Stephen w ciągu wielu lat też nagrał swojemu synowi kilka książek, m.in. powieści Jona Hasslera i Grahama Greene’a. „Te kasety i płyty są dla mnie bardzo wyjątkowe” – mówi Owen. „Dobrze jest słyszeć znajomy głos w samochodzie, opowiadający historię. Rozumiem, dlaczego byłbyś gotów za to zapłacić”.

Pomysłowy ten Stephen! Chyba wprowadzę podobne zwyczaje u siebie w domu. Dzieci będą miały możliwość na zdobycie dodatkowych pieniędzy i wiedzy, która być może przyda im się w przyszłości, a dla mnie będzie to bezcenna pamiątka.

Źródło cytatów i grafiki: http://booklips.pl/ciekawostki/jak-owen-zarobil-pierwsze-pieniadze-nagrywajac-audiobooki-dla-swego-ojca-stephena-kinga/

4 thoughts on “Audiobook potrzebny od zaraz!

  1. Joanna says:

    Uwielbiam audiobooki! Nie trzeba mnie do nich namawiać. Dobry lektor, który często jest również świetnym aktorem, wprowadza dodatkową wartość. Czytam tak w samochodzie, przy nudnym prasowaniu i sprzątaniu, przez co ilość godzin przeznaczonych na książki fajnie rośnie :D. Polecam!

    • lucynalesniowska.pl says:

      Zgadzam się! To musi być wspaniale uczucie, słuchać głosu swoich dzieci, które już dziećmi nie są. Tak wiele umyka naszej pamięci!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »